poniedziałek, 30 marca 2015

Echo (III)

Za oknem tak wieje, że mam wrażenie jakbym była nad morzem :-) Tym razem nie bezsenna noc, ale poranek. 

Link do części II - klik

           Echo III
– Dlaczego chcesz zasłaniać tak piękny widok? – spytał tęsknie, zdejmując jednocześnie przemoczoną marynarkę.
– Przestań się wygłupiać. Ona w końcu tu zajrzy.
– Ona?
– Radek! – sama sięgnęłam po szlafrok. – Dobrze, przepraszam, niezręczna sytuacja, ale nic nie mówiłeś, że chcecie spędzić ten wieczór tutaj – mruknęłam, zawiązując pasek.
– Bo nie chciałem – powiedział cicho, patrząc na mnie z namysłem.
– Rozumiem, zmieniłeś zdanie. Głupio wyszło, wracasz do domu z kobietą swych marzeń, a w wannie naga ja. Będziesz miał przez to problemy? – spytałam zaniepokojona, zastanawiając się jednocześnie, jak najszybciej uciec do własnego lokum.
Radek nie odpowiedział, tylko wstał i bardzo delikatnie odgarnął kosmyk włosów z mojego zarumienionego, mokrego policzka.
– Natalia – zaczął cichym głosem. Nigdy się tak do mnie nie zwracał. Moje zdenerwowanie osiągnęło apogeum. To koniec, pewnie każe mi się wyprowadzić. Nie oszukujmy się, w końcu musiał nadjeść ten moment. – Jak możesz być jednocześnie tak inteligentna, i tak głupia?
– Dasz mi chociaż z dwa miesiące wypowiedzenia? – spytałam żałośnie. – Nie tak łatwo będzie znaleźć coś nowego.
– Wypowiedzenia?!

czwartek, 19 marca 2015

Echo (II)

Mówią, że piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami... Mają rację. To tyle a propos kulawych wpisów, długiej nieobecności i ogólnego zaniedbania bloga.
Od razu dodam, że z dzidzią wszystko dobrze, będzie chłopak :-) małżonek szaleje ze szczęścia, przy czym oboje z córcią toczą walki o imię. Za to jak widać kondycja mamusi nie jest najlepsza, stado zmartwień jak czarne kruki krąży nad moją głową i nijak nie da się ich przepędzić. Tym razem są to bardzo przyziemne, finansowe kłopoty, które jednak potrafią człowiekowi odebrać chęć do działań i zepsuć nastrój. Bardzo skutecznie dodam.
Dlatego więcej nic nie obiecuję, nic nie planuję, bo teraz już wiem, że zawiodę. Same chęci to nie wszystko. Spędzam sporo czasu przed kompem, ale głównie jest to związane z pracą oraz celem zarobkowym. Na bloga nie starcza sił (niewygodna pozycja) oraz czasu. Mam tylko nadzieję, że to minie...

Link do części I - klik

            Echo II
Milczałam podczas drogi powrotnej. W dole brzucha czułam nieprzyjemny ucisk, w ustach gorycz porażki. Radek również milczał, choć wkurzająca była już sama jego mina. Najwyraźniej świetnie się bawił, a moje publiczne upokorzenie przed główną nieprzyjaciółką oraz niedoszłym chłopakiem, sprawiało mu satysfakcję.
Do awantury doszło, gdy wysiedliśmy przed domem. Radek zapłacił taksówkarzowi, po czym bez pośpiechu zaczął szukać klucza. Ja stałam w bezruchu, godnie nadęta, wpatrzona w jeden punkt.
– Kluseczko…
– Czego? – warknęłam niezbyt uprzejmie. Wcale nie chciałam wyładowywać swej frustracji na jego osobie, ale przysięgłam, że nie zdołam się powstrzymać, jeśli usłyszę jakąś głupią uwagę.
– Osobiście uważam, że wiele nie straciłaś – oznajmił optymistycznie, po czym szarmancko otworzył przede mną drzwi.
– Pewnie. Nadobna Gosieńka ma mnie teraz za oszalałą z samotności desperatkę, oko na ciebie… Och! – jęknęłam, wplatając dłonie we włosy. – Po co plotłam te bzdury o wielkiej miłości i rychłym ślubie? Nie mogłam pobawić się w grę domysłów? Nie mogłeś mnie powstrzymać?
– Miałem być szaleńczo zakochany, ślepo zauroczony i tak dalej. Poza tym przyhamowałem cię, gdy chciałaś się rzucić na tego biedaka.
– Biedaka?! – ryknęłam, gwałtownie się odwracając.- Biedaka?!
– No i mogę się z tobą ożenić, jeśli chcesz – dodał beztrosko. – Wyślesz jej zaproszenie, a mnie zapłacisz w naturze.
– Kretyn!
– Marudzisz babo. To czysto handlowy układ.

sobota, 14 lutego 2015

Echo (I)

Witajcie!!! Część pierwsza z dwóch, za długo więc nie będę Was torturować koniecznością oczekiwania na rozwój akcji. Z okazji walentynek, ponieważ jesteście moją platoniczna miłością ;-) chcę Wam życzyć spełnienia najskrytszych marzeń oraz satysfakcji z życia osobistego! O udanym, upojnym i szalonym seksie nie wspominając...
Jestem w mocno melancholijnym nastroju, a mówiąc dosadniej - nieco zdechła, co pewnie daje się zauważyć :-)

           Echo (I)
– No i dlaczego on tak grymasi? – warczałam poirytowana, nerwowo latając po całym pokoju. Radek siedział, a w zasadzie leżał na fotelu, z jedną nogą przewieszoną przez oparcie, ze znudzoną miną zajadając kolejne przywiędłe jabłko.
– Prezentujesz skrajny pesymizm – powiedział tylko, z apetytem wgryzając się w biały miąższ. – Facet się waha, bo jesteś zbyt agresywna.
– Bzdura! Jestem wyjątkowo łagodna i spokojna! – oświadczyłam z lekka urażona. - Też mi przyjaciel! Po której niby jesteś stronie?
– Nie wierzę w przyjaźń damsko-męską – zręcznie uchylił się przed poduszką, którą w niego rzuciłam. – I wciąż mam nadzieję, że kiedyś cię zaliczę…

poniedziałek, 9 lutego 2015

Pożegnanie złośnicy VII

Zgodnie z obietnicą, kolejna część. Dodam tylko, że dużo ich już nie zostało :-) 

Link do części VI - klik 

            Pożegnanie złośnicy (VII)
Przebudzenie nastąpiło bardzo gwałtownie.
Przez dłuższą chwilę nie mogła niczego rozpoznać w panujących ciemnościach, ale kiedy wnętrze pokoju rozświetlił zimny blask oślepiającego światła, a nad jej głową przetoczył się głośny huk, od razu wszystko zrozumiała. Konrad wspominał o burzy dzisiejszej nocy. Nie sądziła jednak, że będzie tak gwałtowna. To był istny Armagedon! Ogłuszający hałas, coraz jaśniejsze i częstsze błyski. Dziwne, że obudziła się tak późno.
Chwilę potem Joanna zrozumiała, że burza jest z pewnością jedną z rzeczy, których nie cierpi. I których się boi. Pisnęła, chowając głowę pod kołdrę i zaciskając z całej siły powieki, ale niewiele to pomogło. A kiedy wyraźnie dało się słyszeć uderzenie gdzieś w niezbyt dalekiej odległości, zerwała się z kanapy i bez namysłu pobiegła do sypialni.
Kolejny jasny błysk rozświetlił świat, a w jego blasku ujrzała smacznie pochrapującego Konrada. Leżał na prawej połowie łóżka, na plecach, z rozrzuconymi ramionami i kołdrą zaplątaną między uda. W zasadzie to nie powinna była…
Huk i Joanna z piskiem wylądowała na łóżku obok śpiącego mężczyzny. Swoją drogą, jak on tak mógł? Nie przeszkadzał mu ten hałas? A dzieci? Także spały? No tak, całkiem zapomniała, że chłopcy nocowali dzisiejszej nocy u kolegi mieszkającego w pobliskiej wiosce. Biedactwa, rozczuliła się. Chyba nic im nie będzie? Zaraz jednak troskę zastąpiła panika: dławiąca w gardle, powodująca szalone bicie serca i budząca prawdziwy strach. Drżącą dłoń położyła na ramieniu Konrada i delikatnie nim potrząsnęła. Zero efektu. Użyła więc nieco więcej siły, ale mężczyzna jedynie głośniej chrapnął. Nie zdążyła zareagować, bo gdzieś całkiem niedaleko uderzył piorun. Ogłuszający hałas przetoczył się przez okolicę, a Joanna wrzasnęła i jednym susem znalazła się na Konradzie, a bardziej konkretnie na jego brzuchu. Tym razem to poczuł. Jęknął przejmująco i otworzył oczy, zastanawiając się, co u diabła się stało? W blasku kolejnej błyskawicy jego wzrok padł wprost na rozczochraną głowę półnagiej kobiety, o oczach rozszerzonych strachem.

niedziela, 8 lutego 2015

Witajcie

Witajcie po bardzo długiej przerwie ;-) Od razu dodam, że kolejnej na razie nie planuję, chyba że w czerwcu, gdy pojadę rodzić :-D Potem niestety znów może być różnie... 
Co planuję? Pokończyć rozpoczęte opowiadania, dać coś ekstra na walentynki, troszkę nadrobić zaległości. Pocztę już załatwiłam, bo skasowałam przez pomyłkę wszystkie najnowsze maile, więc nie czujcie się urażeni brakiem odpowiedzi. Czytelniczkę, która przesłała pomysł na opowiadanie bardzo proszę, by zrobiła to jeszcze raz, o ile może. Na fejsie nie logowałam się już wieki... Komentarze leżące odłogiem, pojawią się sukcesywnie, bo niektóre to czysty spam, więc muszę to wszystko przejrzeć i zaakceptować. 
Zaczynamy jutro, od kontynuacji Złośnicy.
Jeszcze wyrażę swoje zdanie na temat testów prenatalnych, a zwłaszcza tak zwanego testu podwójnego, głównego powodu mego maksymalnie psychicznego doła przez ostatnie dwa miesiące. Oto one: %#!@#Y!!?><)_+*&^##@!!&* itd. Na tym zakończę temat, a wszystkim przyszłym mamom stanowczo odradzam tego typu badania. Lepiej pójść na dokładne usg genetyczne, albo od razu na amniopunkcję.

I na razie to tyle :-)))